Relacje z imprez

Gazelą w Świat – Wulkanizacja na skraju tundry

12.03.2018
Wulkanizacja na skraju tundry, wygląd podejrzany ale obsługa fachowa

12.03.2018
W środku tundry przyszedł do nas pies i znikną…

11.03.2018

Nasza wyprawowa arktyczna sowa z Centrum Stomatologiczne Dental Patio Michał Sulik pozostała w tundrze jako Geocache.
Ciekawe czy ucieszy znalazcę tak jak nas 🙂
N 67*39.769′ E054*00.804′

11.03.2018
Po upojnej nocy w St. Petersburgu o 12 wypełzamy z hotelu, pakujemy się do Gazeli i powoli ruszamy w kierunku granicy z Łotwą.
Droga idzie dobrze, po kilku godzinach docieramy do granicy. Jak zwykle wzbudzamy sensację, młoda rosyjska celniczka, niebrzydka brunetka patrzy na nas z kamienną twarzą widać, że nie wie co zrobić, niepewnie pyta co tu robimy? skąd jedziemy? dokąd się udajemy? co to za samochód? po co te felgi z tyłu? Zaczynamy opowiadać … trochę się uśmiecha, ale nadal nie wie co robić … woła drugą, blondynkę z zaciętą twarzą. Ta powtarza wszystkie pytania krótko, rozkazującym tonem. Tłumaczę wszystko od nowa, widzę że nic nie rozumie. Na zdjęcia które jej podsuwamy nie raczy spojrzeć. W końcu daje się przekonać ogląda kilka zdjęć Gazeli na wielkich kołach i coś do niej dociera… Woła kolegę, przychodzi młody celnik, wygląda sympatycznie, expedicja? pyta z uśmiechem… i zaczyna wybebeszać wnętrze Gazeli do góry nogami, prosi o otwarcie wszystkich schowków i sam w nich przewraca… Raptem zrywa się na równe nogi i z błyskiem w oczach pokazuje niebieską paczkę oklejoną folią i taśmą klejącą, „a eto szto?” triumfalnie pyta! Tłumaczę, że to drewniany brykiet do naszego pieca, fakt, wygląda to podejrzanie 🙂 Jak bohater filmu o przemycie kokainy nożem rozcinam paczkę…
Celników to nie śmieszy, każą podjechać nam do hali na dokładne sprawdzanie. Jacek lawiruje gazelą po przejściu i podjeżdża pod halę, już widzimy, że koza się tam nie zmieści. Rosjanie nie dają za wygraną i usiłują ją tam jakoś upchnąć, proponują wjechać tyłem. Kolejne manewry i raptem nasza koza gaśnie. Wszyscy mamy zdziwione miny, nigdy tak nie robiła… Jacek usiłuje uruchomić kozę, udaje się to dopiero po zdjęciu klemy z akumulatora, czyli resecie komputera. Koza zapala, ale zaraz gaśnie znowu. W okuł nas stoi już całe zbiegowisko celników oglądają samochód i nasze zdjęcia z tundry. Powoli atmosfera się rozluźnia. Jeden z celników włazi ze mną na dach gazeli i przegląda wszystkie skrzynie. Pokazuję mu nasz piec, teraz już wszyscy się śmieją… Ruszamy z powrotem na przejście, 100m i gazela gaśnie, reset komputera, 50m i gaśnie, reset… i nic, stoimy na ziemi niczyjej … pozostaje nam pchanie. Z paszportami w zębach pchamy kozę na Łotwę. Tu znowu zdziwienie oraz te same pytania. Na szczęście odprawę udaje się załatwić sprawnie i już po 40 minutach pchamy Gazelę dalej. Mijamy szlaban graniczny i wpychamy kozę do EU. Na środku drogi Jacek zabiera się za naprawę. Jak detektyw, systematycznie sprawdza wszystkie potencjalne przyczyny uszkodzenia silnika. Działa systematycznie, szybko i sprawnie. Po kilkudziesięciu minutach jest diagnoza, brak zasilania na jednym z modułów komputera silnika. Jeszcze chwila pracy i alternatywne zasilanie gotowe. Zapłon i silnik gładko zaskakuje. Całe szczęście, że mamy na pokładzie fachowca z Warsztat Jkmotors Gdańsk ..
Po jakiś 8 godzinach ruszamy dalej 🙂

11.03.2018
Celnicy na granicy UE odnaleźli w Gazeli tajemnicze paczki….

11.03.2018
Nasza droga przebiegała przez miejsca w których ludzie zamarzali do góry nogami, przy drodze stały porzucone samochody, tajemnicze instalacje ciągnęły się po horyzont a na widnokręgu byly grzyby atomowe….

11.03.2018
Smakujemy przekąski dla kierowców, no może na razie tylko wąchamy 🙂

09.03.2018
Jedziemy zimnikiem przez tundrę, trochę szkoda że musimy się z nią pożegnać. Powoli pojawiają się pierwsze drzewa tajgi, zachodzi słońce i mróz znowu tężeje, jest już poniżej -35. Czujemy to gdyż sprzęgło w Gazeli zaczyna bardzo ciężko pracować, podobnie dzieje się z hamulcami. Po każdym hamowaniu trzeba czekać kilka chwil aby cofnęły się cylinderki. Znowu wprowadziliśmy zmianowy system jazdy. 3h za kierownicą, 3h jako pilot i 6h wolnego. Wolny czas wykorzystujemy śpiąc na tylnych łóżkach. Spanie jest bardzo wygodne, chyba, że wyboista droga usiłuje zrzucić śpiącego z łóżka 🙂
Plan wyprawy zakładał iż Gazelę pozostawiamy w Rosji i za jakiś czas ponownie do niej wrócimy aby kontynuować podróż. Niestety po zrobieniu szczegółowego wywiadu okazało się to nie możliwe. Samochód który zostaje w Rosji dłużej niż pozwala na to tak zwany „wremienny wwoz” może podlegać konfiskacie. Przy pozostawieniu Gazeli na kilka miesięcy ryzyko konfiskaty jest bardzo duże. Postanowiliśmy więc wracać do Polski Gazelą.
Jadąc na 4 zmiany droga upłynie nam szybko 🙂

Więcej informacji na stronie Gazelą w Świat