Relacje z imprez

Abu Dhabi Desert Challenge

Załoga R-Six Team bez przygód pokonała 2-kilometrowy prolog przed Abu Dhabi Desert Challenge. Rajd słynący z malowniczych, ale i wymagających wydm rozpoczął się dość nieoczekiwanie. Tor, na którym rozpoczęła się rywalizacja, po deszczu zamienił się w błotnisty i pełen wody labirynt wyślizganych zakrętów. Duet z Forda Raptora, ze względu na panujące warunki, nie zamierzał się ścigać na krótkim i nie mającym wpływu na dalszą rywalizację prologu. Założeniem był pojechać tak, by nie wypaść na jednym z wyślizganych zakrętów. Mimo to Robert Szustkowski, który usiadł za kierownicą pojechał dość mocnym tempem. Założyliśmy kombinezony i rozruszaliśmy trochę kości. Niewiele to oczywiście wniosło, ale już mogliśmy poczuć smak rywalizacji, którego od jakiegoś czasu bardzo nam brakowało. Nie ukrywam, że mocno dociskałem pedał gazu, bo mam lekkie zapalenie ucha i chciałem mieć to jak najszybciej za sobą śmiał się Robert Szustkowski. Zespół zdecydowanie więcej doświadczenia i nauki wyniósł z testów, które miał okazję odbyć na pustyni. Mieliśmy możliwość sprawdzić, czy Raptor nie ma już żadnych usterek, ale najważniejsza była jazda po wydmach. Minęło już sporo czasu, odkąd ostatnio trenowaliśmy na piasku, więc była to kluczowa sprawa przed startem w tak trudnym rajdzie. Pokonaliśmy kilkadziesiąt kilometrów po pustyni, nabraliśmy pewności, a przy okazji porządnie wytarmosiliśmy samochód mówił Jarek Kazberuk. Podczas gdy bardziej doświadczony z dwóch kierowców jest znany ze swojego zamiłowania do jazdy pod piasku, okazuje się, że Robert Szustkowski wcale za nimi nie przepada. – Paradoksalnie nie jestem fanem wydm. Jarek lubi wydmy. Robin również. Ja jestem fanem równego jeżdżenia, ale nie zmienia to faktu, że ta pustynia niezmiennie robi na mnie ogromne wrażenie przyznał zawodnik. Rajd Abu Dhabi Desert Challenge na dobre rozpocznie się w niedzielę, kiedy uczestników czeka odcinek specjalny liczący 278 km. Wszyscy czekają na ten moment z utęsknieniem, ponieważ w tym roku, organizatorzy wyjątkowo długo kazali czekać na ostry start. W czwartek i piątek zaplanowane zostały odbiory administracyjne i badania techniczne, a w sobotę zawodnicy tylko liznęli rywalizacji podczas prologu. Dziś wyjechaliśmy samochodem czystym, a wróciliśmy brudnym. Teraz jedyne, co musi zrobić serwis, to porządnie umyć Raptora, bo na kolejnych etapach raczej nie będzie już problemu błota przyklejonego do kół i błotników żartował Jarek Kazberuk. Więcej na http://www.pnt.pzm.pl