Po ulewnych deszczach, wichurach i burzach, które zmusiły organizatorów do odwołania pierwszego etapu Rajdu Dakar przyszedł czas na drugą próbę. Tym razem wszyscy mają nadzieję, że już bez przeszkód będą mogLI dotrzeć z Via Carlos Paz do Termas de Rio Hondo. Scenariusz będzie bardzo podobny do tego, jaki miał mieć miejsce w niedzielę. Motocykle i quady wjadą na ten sam odcinek specjalny co samochody i ciężarówki, ale potem oddzielą się, by przejechać krótszy fragment i wrócić na wspólną partię. Tym sposobem pierwsza z wymienionych grup pokona 786 km w tym 450 km odcinka specjalnego, podczas gdy auta przejadą 858 km (521 km oesu). Na pierwszy rzut oka widać, że pierwszy wrogiem zawodników będzie zmęczenie, bo to jeden z najdłuższych odcinków specjalnych tegorocznego rajdu. Drugim może okazać się pogoda, która wcale nie zamierza się znacząco poprawiać. Co więcej organizatorzy zapowiadają sporo przejazdów przez rzeki, a to, przy obecnym stanie wód może okazać się wyjątkowy trudnym zadaniem. Gdyby nie warunki pogodowe i błoto, trasa dawałaby większe szanse zawodnikom z doświadczeniem z rajdów płaskich, ale podłoże prawdopodobnie zupełnie odmieni zakładany plan.
więcej na www.dakar.pl